niedziela, 14 lutego 2016

Bloody Valentine's

Życie z mężczyzną pod jednym dachem wbrew pozorom nie jest łatwe, kiedy on ma w głębokim poważaniu sprawy tak prozaiczne jak zaopatrzenie lodówki czy zamykanie okien na noc. Regularnie o czwartej nad ranem zmagam się z framugą, bezładem drobiazgów na parapecie i wypadającą zza szafy deską do prasowania, uważając przy tym, by go nie obudzić. Prawdę mówiąc, wciąż nie rozumiem, po co Theo ta deska, skoro i tak nie robi z niej użytku. Wyciąga ją tylko raz na parę miesięcy, gdy mamusia zapowie wizytę, żeby łudziła się, że syn jakoś radzi sobie poza rodzinnym gniazdem.